Sto lat temu, po latach ciężkiej niewoli, Polska odzyskała niepodległość. Jednak
z rokiem 1918 wiąże się jeszcze jedna, tak bardzo ważna dla harcerzy data – powołanie do życia Związku Harcerstwa Polskiego.

W dniach 5-16 sierpnia bieżącego roku odbył się Zlot ZHP – wielkie polskie Jamboree, które to zgromadziło niemal 15 000 harcerzy z całej Polski, w tym czterdziestu Rzeszowian, oraz kilkudziesięciu zagranicznych skautów w jednym wyjątkowym miejscu. Dla rzeszowskich harcerzy była to przede wszystkim wielka przygoda, ale także czas służby, poszerzania horyzontów i stawiania nowych wyzwań. Zlot odbył się na Wyspie Sobieszewskiej, gdzie każda chorągiew miała swoje gniazdo i własną bramę. Czuć było kaszubski klimat niedalekiego Bałtyku.

Ale gdybyśmy cały czas przesiadywali w namiotach, byłoby nudno, prawda? Kadra Zlotu przygotowała dla mieszkańców miasteczka zlotowego różnorodne zajęcia – począwszy od służby w Malborku, a na służbie w nadleśnictwach skończywszy.

Harcerki i harcerze z naszego hufca mieli też możliwość wzięcia udziału w programie wieczornym; kiedy zachodziło słońce, miasteczko nadal tętniło życiem. Liczne koncerty: Grupa Muzycznego Wsparcia, Wszyscy Byliśmy Harcerzami, Accantus – to tylko kilka z wielu występów na dużej scenie zlotowej. Wywiady ze znanymi autorytetami – Aleksandrem Dobą, Katarzyną Bondą… Możliwość zawarcia nowych znajomości – czy to z harcerzami z drugiego krańca Polski, czy to z izraelskimi skautami! A także wyjścia na pobliską plażę, by słuchać szumu fal i gonić zachodzące słońce całym swoim patrolem. To wszystko umilało nam zlotowy czas, który wykorzystywaliśmy w stu procentach.

Jedną z największych atrakcji Zlotu by Dzień Regionów – kiedy to każda chorągiew prezentowała swoje charakterystyczne, jak i mało znane zwyczaje, cechy i potrawy. Można było spróbować wodzionki, pójść śladem wrocławskich krasnali czy spróbować swoich sił w mowie śląskiej. Nasza chorągiew przygotowała Wioskę Galicyjską, gdzie mogliśmy się przenieść sto lat wstecz – kobiety nosiły tam barwne stroje ludowe, a mężczyźni nosili kieszonkowe zegarki zamiast telefonów. Rzeszowski hufiec miał tam swojego przedstawiciela – druh Konrad Wróblewski, nasz muzycznie uzdolniony drużynowy prowadził zajęcia ze śpiewu oraz gry na galicyjskich instrumentach.

W ramach modułu Dziedzictwo nasi harcerze mogli poznać historię Gdańska i poczuć ją na własnej skórze – podczas gier terenowych chadzać z Heweliuszem po Rynku czy porozmawiać z Neptunem, czy mu nie za mokro. Poznali też tajniki robotyki na Politechnice Gdańskiej.

Zlotowiczów odwiedził protektor ZHP – Prezydent RP Andrzej Duda. Został powitany szpalerami przedstawicieli każdej z chorągwi, rozmawiał z ich komendantami oraz wygłosił uroczyste przemówienie na dużej scenie.

Mieliśmy okazję rozmawiać ze skautami z Wielkiej Brytanii, Hongkongu, Szwecji i kilkunastu innych krajów, mogąc porównać podobieństwa i różnice naszych organizacji, podszkolić angielski oraz – co najważniejsze – zawrzeć nowe przyjaźnie.

Jednak każda przygoda, nawet ta najwspanialsza, ma swój kres – piętnastego sierpnia nadszedł czas pożegnań. Nazajutrz mieliśmy wsiąść do autokarów i pojechać w różne strony Polski, z powrotem do swoich domów. Jednak przez te jedenaście dni miasteczko zlotowe stało się właśnie takim harcerskim domem – do którego chciałoby się wracać i wracać.

Rzeszowscy harcerze przywieźli ze Zlotu mnóstwo pięknych wspomnień i doświadczeń. Chusty zlotowe będą przypominać wspaniałe przygody przeżyte na Wyspie Sobieszewskiej.

Przyszedł rozstań czas, jak śpiewamy we Wspomnieniach Bumeranga, jednak nie oznacza to, że Ceremonia Zamknięcia zwalnia nas z pełnienia dalszej służby. Duch, który rozpalił (a może podsycił?) w nas Zlot, nadal trwa, przenieśmy więc całą pozytywną zlotową energię do naszego codziennego świata. Wspominając apel kończący w którym to uczestniczyła piętnastotysięczna społeczność harcerska, pamiętajmy, że jesteśmy tą specyficzną falą zmieniającą świat na lepsze.

Pamiętajcie – przyszłość zaczyna się dziś!

Zlot ZHP Gdańsk 2018

Post navigation